DRUKUJ
Chopin a mukowiscydoza
Jutro zaczyna się IX Ogólnopolski Tydzień Mukowiscydozy. W tym roku nawiązuje on do naszego wspaniałego kompozytora Fryderyka Chopina. Co Chopin ma wspólnego z mukowiscydozą? Prawdopodobnie bardzo dużo… Podejrzewa się, że nasz wielki kompozytor i pianista zmarł na tą chorobę. Wszystkie zapiski o jego stanie zdrowia na to wskazują.Fryderyk, Franciszek Chopin żył w latach 1810-1849. Już we wczesnym dzieciństwie miał problemy zdrowotne takie jak nawracające biegunki i dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, niedobór masy ciała i wzrostu oraz infekcje dróg oddechowych.
Pierwsze pogorszenie stanu zdrowia o którym wiemy, nastąpiło gdy Chopin miał 16 lat.. Bardzo schudł, występowała u niego „nadpobudliwość nerwowa i emocjonalna”, osłabienie, bladość oraz bóle głowy.
Kolejne zaostrzenie choroby nastąpiło gdy Chopin miał 25 lat – gorączki, kaszel, krwioplucia… Kompozytor czuł się tak źle, że napisał testament…
W październiku 1836 roku Fryderyk Chopin spotkał George Sand, z którą przez 11 lat tworzył udany związek. Jednak od początku znajomości stan zdrowia Chopina budził obawy u George Sand.
W październiku 1838 roku nastąpiło kolejne pogorszenie stanu zdrowia . Do początkowych objawów „ostrego bronchitu” dołączyło krwioplucie, wysoka gorączka z postępującym osłabieniem oraz bóle w klatce piersiowej i granicząca z bezgłosem chrypka. Chopin kaszlał, był nad wyraz wychudzony i tak słaby, że nie mógł wychodzić z domu. Często miewał bóle brzucha i biegunkę, nie mógł jeść tłustego jedzenia. Przeszedł krwotok płucny, trwający z przerwami trzy doby oraz bóle w klatce piersiowej, był niemal umierający… Przy wzroście 170 cm ważył zaledwie 44 kg.
Z czasem kaszel i duszność przyjęły charakter stałej dychawicy, na co nakładały się kryzy kataru nosa, napady astmy, zagrypienia, bóle głowy, wielokrotne nawroty nerwobólu twarzy.
W lipcu 1847 r. po rozstaniu z G. Sand zdrowie Chopina pogorszyło się, nasiliły się problemy z kaszlem, trudności z odkrztuszaniem plwociny, prawostronne bóle i kurcze nerwowe w klatce piersiowej, jego masa ciała stale się zmniejszała, wystąpiła depresja. Mimo złego stanu zdrowia w kwietniu 1848 roku Chopin wyjechał do Londynu i Szkocji gdzie koncertował. Był tak słaby, że często był przykuty do łóżka i musiał być wnoszony po schodach. Od początku 1849 roku Chopin ledwo mógł mówić i opuszczać swoje łóżko. Często cierpiał z powodu bólów nadgarstków, rąk i kostek, miał krwioplucia, krwawe wymioty, biegunki, obrzęki kostek i nóg, był bardzo wyczerpany.
W pierwszych dniach października 1849 roku Chopin był tak słaby, że nie był w stanie sam siedzieć i miał stałą, silną duszność, napady produktywnego kaszlu z plwociną i śladem krwi… Chopin umierał, cierpiąc cztery dni... Kompozytor zmarł 17 października 1849, o 2.00 w nocy.
O tym iż, Fryderyk Chopin cierpiał na mukowiscydozę wskazuje jeszcze fakt, że dwie spośród trzech jego sióstr zmarły na choroby płuc a także domniemana bezpłodność kompozytora, który nigdy nie był ojcem mimo prowadzenia życia seksualnego.
Nasuwa się pytanie, jak to możliwe że Fryderyk Chopin chorując na mukowiscydozę dożył aż 37 lat, gdy obecnie tylko nieliczni osiągają 30 rok życia? I na to znaleziono wytłumaczenie.
Uważa się, że stosunkowo długie życie, Chopin zawdzięcza dobrym warunkom bytowym, brakiem nałogów, troskliwej opiece najpierw rodziców, a później G. Sand oraz długotrwałemu leczeniu. Prawdopodobnie Chopinem zajmowało się aż 34. lekarzy. Na terapię kompozytora składały się nie tylko leki, lecz także aeroterapia (długie pobyty na wsi), dieta wzmacniające kąpiele (Duszniki, Enghien czy Marsylia), zabiegi (pijawki, kata plazmy, masaże) oraz działanie ciepła (zawijanie klatki piersiowej, pozostawanie w domu), serwatki i stosowany w ostatnich latach życia mech islandzki, zawierający substancje bakteriostatyczne o działaniu zbliżonym do streptomycyny. Leczony był opium oraz środkami roślinnymi i chemiczno-roślinnymi.
Przebieg choroby Chopina jak najbardziej wskazuje na mukowiscydozę.
Wspaniałe jest, że pomimo tak ciężkiej, wyniszczającej choroby Chopin miał pasje jaką była muzyka. Zapewne dawała mu ona chwile zapomnienia i pomagała znaleźć siły do walki z chorobą. Marzę sobie aby i kiedyś Dominika odnalazła taką pasję… Na razie mała kocha taniec, marzy o nauce tańca… Może kiedyś uda nam się to spełnić…
źródło:www.mukowiscydoza.pl
21.02.2010. 19:17
Komentarz
Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz
Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!