DRUKUJ
Życie jak płomień... - 17.11.2011
Dwa miesiące temu, pełna nadziei baa pewna, że się uda, organizowałam akcję Dzień Dawcy Szpiku Kostnego dla Marlenki i innych... Pamiętam, że wtedy wydawało mi się, że tak niewiele trzeba aby uratować komuś życie... Wystarczy znaleźć dawcę... A dawcą może być każdy z nas... Wystarczy podarować cząstkę siebie i czyjeś życie może trwać i trwać... Zarejestrowaliśmy prawie 600 potencjalnych dawców... Wierzyłam, że się wszystko uda, że uratujemy życie Marlenki i setki innych ludzi... Bo przecież dobro powraca... A my właśnie je rozmnażaliśmy rejestrując dawców...
Niestety Marlenka odeszła wczoraj. Jej organizm nie miał siły już walczyć. Była 2 i pół tygodnie po przeszczepie... Do końca wierzyłam, w cud... Przecież mówiłam mamie Marlenki, że MUSI się udać... Ale widać, nic nie MUSI...
Mimo ogromnego bólu... bo przecież dzieci nie powinny odchodzić, Marlenka powinna spotykać się z przyjaciółmi, przeżywać pierwsze miłości... Mimo tego co czuję, wiem, że Dzień Dawcy Szpiku Kostnego miał sens... Wierzę, że dzięki temu iż walczyliśmy o Marlenkę uda nam się uratować kilka innych istnień ludzkich... Może dzięki tym wspaniałym ludziom, którzy zarejestrowali się w naszej akcji, jakaś inna Marlenka, będzie umawiać się z przyjaciółmi, przeżywać swoje pierwsze miłości... Wierzę, że tak będzie... Tylko tak bardzo przykro, że to nie nasza Marlenka...
Na zawsze pozostanie w naszej pamięci...
17.11.2011. 18:31
Komentarz
..................................
i co pisać w takich momentach!!!!
.................................
PS: mimo wszystko trzeba czynić dobro, walczyć i się nie załamywać. Trzeba mieć nadzieję i dawać ją innym.

Dodaj komentarz
Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!