DRUKUJ
Ulotki - 13.01.2011
Dominika wróciła do domu, wołając od progu "A pani dała dzieciom moje ulotki". Zamarłam, bo z tonu dziecka nie wyłapałam czy to dobrze czy też źle. W głowie kłębiły się myśli jak dzieci zareagowały otrzymując do swoich rączek ulotki, gdzie jest napisane, że Dominika jest chora i potrzebuje pieniędzy na leczenie. Policzyłam do 10 i spokojnie, zapytałam "jak to rozdawanie się odbyło". Dominika, z uśmiechem (ufff) zaczęła opowiadać, że pani zapytała, czy może dzieciom ulotki rozdać, jako, że moje dziecko się zgodziło - rozdała. Powiedziała dzieciom, że Dominika jest chora i że to są ulotki które mówią jak przekazać Dominice 1% podatku. Wprawdzie dla dzieci z klasy Dominiki, to nic nowego, że jest chora, bo Dośka mówi o tym raczej otwarcie, ale myślę, że dla wielu rodziców będzie to "niespodzianka". Zapytałam córkę jak zareagowały dzieci - odpowiedziała, ze wołały, ze dadzą jej 200% podatku albo i więcej, że cała klasa ją oblegała na przerwie, a kolega Miłosz, powiedział, że Dominika jest sławna bo ma swoje ulotki :). Rozbawiło mnie to :) Cieszę się, że dzieci tak do tego podeszły, beztrosko i z empatią (bo przecież chciały jej oddać 200% podatku i to wszystkie).
Nie robimy z choroby Dominiki tajemnicy ale też nigdy nie mam odwagi otwarcie o tym mówić. Szczególnie zawsze bałam się szkoły. Zapewne wielu szkolnych rodziców zajrzy na tą stronę, bo na ulotce jest jej adres, dlatego pozwolę sobie prosić Was aby rozmawiać z dziećmi o chorobie Dominiki jeżeli będą pytać, ale też uważać na słowa... Sama odkąd wiem, że Dominika podczytuje to moje blogowanie o wielu rzeczach nie piszę i wielu słów nie używam... Kto zna powagę choroby, wie co mam na myśli...
13.01.2011. 20:58
Komentarz
Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz
Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!