DRUKUJ
Przemijanie... - 16.03.2010
Nigdy nie piszę o umieraniu.. Głęboko wierzę, że to nas nie dotyczy... nie teraz.. nie w najbliższym czasie.. Odpędzam myśli o przemijaniu... Nie poddaję się panice, jaka towarzyszy większości... Wiem... mało.. jestem przekonana, że Dominika będzie miała szczęśliwe dzieciństwo, skończy studia, założy rodzinę a ja będę pomagać w wychowywaniu jej dzieci tak jak teraz pomaga mi moja mama...Tylko czasami przychodzą takie dni jak dzisiejszy... strachu... żalu... bezsilności... nie zadanych pytań... nie uzyskanych odpowiedzi... Dzień w którym odchodzi ktoś szczególny...
Iga miała 22 lata... Nie znałam jej.. tylko ze słyszenia.. z opowiadań.. ma bardzo dzielną mamę, która pomimo choroby swoich dzieci walczy także o dobro naszych... To dzięki mamie Igi nasi chorzy mają przeszczepy płuc wykonywane w Wiedniu... Iga była pierwszą osobą, która miała taki przeszczep w 2006r... to było coś.. szansa.. nadzieja... nagle wszyscy rodzice chorych dzieci zaczęli zbierać pieniądze na przeszczep który być może kiedyś się odbędzie.. Mnie to odrzucało... Przecież nie będę zbierała pieniędzy na przeszczep który być może nigdy nie będzie potrzebny, gdy wokół tyle nieszczęścia i ludzi którzy potrzebują tych pieniędzy na już... Nie lubię myśleć o umieraniu... Ale czasami nie da się od tego uciec... A śmierci wokół nas mnóstwo. Tylko w tym roku odeszło sześcioro naszych... sześcioro takich o których wiemy... a ilu odeszło w ciszy?... Iga odeszła dzisiaj... Była po retransplantacji... a ja mimo iż jej nie znałam.. czuję straszną pustkę.. I głowa pełna myśli...
16.03.2010. 21:53
Komentarz
Witam.
Czuje dokładnie to samo co Pani....tylko tyle i aż tyle..
Dla Igi [*]
Ujawniła się pani prawdziwa natura, tzn. człowieka współczującego, cierpiącego razem z innymi i bojącego się. Jednak mamy jeszcze takiepokłady duchowości jak, nadzieja, wiara, miłość na to że na prawdę wszystko będzie o.k. Przecież nie ma u nas narazie HAiti,Chile i innych wielkich nieszczęść, które oplatają tą ziemię. R ównież osobiście nie znałem Igi, ale walczyłem duchowo o nią do końca jej dni ziemskiego życia. Robię to codziennie i na każdej św. Liturgii za wszystkie nasze mukolinki i za cierpiącą rodzinę. Co by było gdyby nie było na świecie św. Liturgii. Cierpieniami oczyszczamy się i stajemy sie być może godniejsi by wejść do Domu Ojca.
Kończę bo zrobi się z tego kazanie.
Zbiża sie Wielkanoc, Zmartwychwstanie- tu jest żródło nadziei i życia.
A przez głupotę codziennie umiera więcej ludzi niż przez mukowiscydozę.
Najważniejsza jest wiara oraz walka w tym wszystkim...
Musimy walczyć tak jak walczyła Iga... do samego końca.
Pozdrawiam serdecznie i dużo siły w walce z chorobą życzę .
wczraj odeszła też Eva - 65 red roses... :(

Dodaj komentarz
Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!