DRUKUJ
Ojjj działo sie działo :) - 8.02.2010
Miniony weekend, był pełen wrażeń. W sobotę wyruszyliśmy do Warszawy na co 3 miesięczną wizytę. Tym razem zahaczyliśmy o naszych znajomych w Sierpcu, którzy także mają córkę chorą na mukowiscydozę. Dziewczynki miały okazję poznać się 3 lata temu, ale zwykle nasz kontakt a w szczególności ich, ograniczamy do rozmów na gg i telefonów. Zarówno Dominika jak i Wiktoria, póki co nie są zakażone groźną dla nich bakterią psudomonas aeruginosa. Dopóki tak jest, ich wzajemny kontakt nie jest tak niebezpieczny. Rzekłabym nawet, że spędzony wspólnie czas ma działanie terapeutyczne. Dziewczynki widzą, że nie tylko one ciągle coś MUSZĄ, że na mukowiscydozę, chorują też inni. Wspólna inhalacja, drenaże, czy nawet łykanie leków sprawia wiele radości. Dziewczynki się bawiły a my, gawędziliśmy :) Wszytkiego nie da się przecież powiedzieć na gg :)
W niedzielę, wyruszyliśmy w dalszą drogę do Warszawy. Tam kolejne spotkanie, jakże miłe :) Z ukochaną ciocią, która przełamała "strach" przed pająkami - nadając jednemu (ze zdjęcia) imię - Bożenka. Dominika ciągle powtarza, że Bożenka nie jest taka straszna:) Ale sama przyznaję, że nazwany pająk wygląda o wiele przyjaźniej :)
Mieliśmy okazję poznać małego Brunia, mukolinka którego energia roznosi :) I spędzić naprawdę miłe chwile przy kawce :) Dziękujemy :) Wiecie za co :)
W poniedziałek wizyta w IMID. I tutaj czekała nas niemiła niespodzianka. Okazało się, że przez pomyłkę, w tym samym dniu na wizytę czekały dzieci zakażone pseudomonas aeruginosa i 2 dziewczynki, w tym Dosia, nie skolonizowane tą bakterią. Gdy to odkryłam bardzo się zdenerwowałam... Generalnie robi się wszystko aby chronić nasze dzieci przed tą bakterią jak najdłużej, a tu dziewczyna siedząca niedaleko nas, odkrztusza plwocinę do pojemnika... Pomijam już, fakt że to nic fajnego taki widok, to jeszcze świadomość co w tej plwocinie jest, zbija z nóg... Zwróciłam uwagę pielęgniarce, że chyba coś tutaj jest nie tak.. I takie narażanie dzieci absolutnie mi się nie podoba... Dzięki temu, udało się zyskać oddzielny gabinet, w którym przyjęto Dominikę i drugą dziewczynkę.. zawsze coś..
Reszta wizyty przebiegła w miłej atmosferze :) Pani doktor zleciła badanie laryngologiczne, ponieważ Dominika cierpi na przewlekłe katary, które czasami niestety zamieniają się w zaostrzenie. Tam dowiedzieliśmy się, że katary to niestety część mukowiscydozy... Mamy obserwować małą, gdyż przewlekłe zapalenie zatok może doprowadzić do polipów. Reszta wieści pomyślna :) Dominika wskoczyła z powrotem na 50 centyl :) I pomimo kataru, na który dostaliśmy jakieś antybiotykowe maści i ciągle powiększonej wątroby nie ma nic, co miałoby nam spędzać sen z powiek.
Strasznie się rozpisałam, a na koniec jeszcze mała anegdotka. W IMID wypełniałam ankietę, w której było pytanie " Czy dziecko po jedzeniu ma nudności?"
Pytam Dosią - masz po jedzeniu nudności? :)
Dosia - czasami..
ja zdziwiona, bo dziecko nigdy się nie skarżyło - nooo cośśś Tyyy?
mała - noooo czasami jak zjem to mi się nudzi.. :D
08.02.2010. 20:36
Komentarz
Fajne dziewczyny. Wyglądają jakby puszczały bańki:)
Super, ze wszystko jest o.k.
Szkoda, że był tam jakiś kontakt z pseudo..., ale na pewno będzie dobrze. My w środę ruszamy do CZD na 2 tygodniowe przeleczenie. Pewnie będzie ciężko. Zuzia jeszcze nie była w szpitalu. Potem pewnie jeszcze kilu miesięczne inhalacje z colistyny lub coś tam jeszcze.
Życzymy zdrówka
slicznie dziewczynki wygladacie pozdrawiamy was i buziaki slemy

Dodaj komentarz
Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!