DRUKUJ
Ale o co chodzi? :) - 30.04.2011
Pytam wczoraj Misię - "a siostra (katechetka) wie, że jesteś chora?" Misia wielce zdziwiona - "ale, że co? jestem choraaa???" ja - "noo, że masz mukowiscydozę?" Misia z ulgą - "aaa to nie wiem"
Kolejny dowód, że dla dzieci, które żyją z chorobą, to co nas przeraża jest "normalnością". Ona zwyczajnie nie wie, co to znaczy nie mieć inhalacji, drenaży, nie wie jak to jest nie brać leków, nie pilnować posiłków-enzymów. Dla niej mukowiscydoza to nie choroba to po prostu jej życie. A chora jest tylko wtedy gdy ma temperaturę, która ścina ją z nóg. Fajnie, że nie myśli o sobie jako o "chorej". Przeraża mnie gdy rówieśnicy Misi mówią o śmierci... odmawiają leczenia... Cieszę się, że póki co nas to nie dotyczy. Fajnie móc czerpać z życia tyle ile się da. I na potwierdzenie tych słów, wybraliśmy się dzisiaj na wyprawę rowerową nad Wisłę. Wiatr wiał nam niemiłosiernie w twarz ale daliśmy radę. Z jednym małym przystankiem dojechaliśmy do Korzeniewa.

A tam :)

Sielanka ;)
Przejechaliśmy 10km. Uważam, że jak na pierwszy wypad w tym roku dla małych nóżek Misi to naprawdę sporo. Małej bardzo się podobało i już zapowiedziała, że chce więcej takich wypadów z jedzeniem kurczaka i graniem w karty :)
30.04.2011. 15:15
Komentarz
Ten temat nie został jeszcze skomentowany

Dodaj komentarz
Wypełnij formularz, pola z gwiazdką muszą zostać wypełnione!